No i w końcu udało się! 

 

Biorąc pod uwagę fakt, że:
1. zaraz po Sobutce zaczeły się wakacje, a co za tym idzie okres wzmożonej pracy
oraz
2. zdjęć do selekcji miałam prawie tysiąc,
to i tak szybko ta relacja się ukazuje... ;) Przepraszam wszystkich za zwłokę - kto mnie zna, ten wie, że każdy priorytet doczeka się w końcu realizacji ;P A teraz na poważnie :)

Tegoroczna impreza była bardzo udana, to niezaprzeczalny fakt! Pogoda dopisała, grono uczestników również i mimo częściowej improwizacji wszystko powiodło się po naszej myśli :) Każdy przejazd był wspaniały, a mnie najbardziej cieszyła radość w oczach i na twarzach startujących, kiedy już było po wszystkim. Bo, uwierzcie mi, dla każdego z nich to był prawdziwy stres, z którym musieli się zmierzyć sami :) I brawo dla nich za to, że się nie poddali! Były przejazdy na poważnie, i mniej poważnie, a po wszystkim oczywiście zasiedliśmy przy ognisku. Grono ogniskowe robi się już coraz bardziej stałe. I stare. Ale ja nie o tym ;) Pragnę podziękować wszystkim za wytrwałość i dążenie do realizacji tego naszego małego orkirowego święta. I oby w przyszłym roku wyszło nam nawet lepiej!

PS Na kolejną SOBuTKĘ zapraszam standardowo wszystkich, niezależnie od poziomu zaawansowania, bo jak zobaczycie na zdjęciach, czasem wystarczy dobry pomysł i odrobina fantazji ;)

PS2. A jak znajdziecie jakieś literówki w tekście lub podpisach, to dajcie znać i wybaczcie, ale już dawno powinnam spać ;)

PS3. Wkrótce na stronie ukaże się fotostory w tym temacie, czekające już jakiś czas na publikację...